09 maja 2013

Neonowo-koralowy temperament od ESSENCE

W powietrzu zapach wiosny, życzliwe promienie słońca, 21 stopni na słupku rtęci i do tego dzień wolny. Energia rozpiera od wewnątrz a entuzjazm i zapał krzyczą z rozkoszy domagając się upustu. Czego chcieć więcej? Chwilo trwaj! Mój stan ducha świetnie mógłby scharakteryzować kolor paznokci, który tętni żywym, pełnym ekspresji, cukierkowym koralem. Wyrazisty, nieco wyzywający, ale przy tym kobiecy i uroczy. Essence z serii colour&go - bo o nim mowa - skusił mnie swoją pozornie niewinną, ale wysublimowaną barwą, ukrytą pod numerem 109 o wdzięcznej nazwie "off to miami!".

Pierwsze malowanie spotkało się z rozczarowaniem i zachwytem zarazem. Szeroki, płaski i rewelacyjnie wyprofilowany pędzelek. Zwarty, ze stosunkowo gęstym włosiem o idealnej jędrności. Doskonały kształt i wielkość nakrętki oraz dobra konsystencja lakieru umożliwia płynną i zwinną aplikację. Niestety, marnie kryje. Dwie warstwy to obowiązkowe minimum. W moim przypadku trzy a nawet i cztery – dla lepszego komfortu psychicznego. Nie znoszę, kiedy płytka jest nierównomiernie pokryta i dostrzegam na niej choćby mikroskopijne prześwity. Tę niedogodność wynagradza jednak ekspresowe tempo schnięcia - na szczęście, w przeciwnym razie znalazłby już nową właścicielkę. Kończąc malowanie ostatniego pazurka, mogłam śmiało przejść do nakładania kolejnych warstw, na pozostałych płytkach. 

Kolor nie jest moim strzałem w dziesiątkę. Zdecydowanie preferuję subtelniejsze i mniej krzykliwe odcienie, ale jest ciekawym urozmaiceniem. Zdaje się być odrobinę ciemniejszy, bardziej neonowy niż w buteleczce i z pewnością zwraca na siebie uwagę. Zdjęcia przekłamują nieco stan faktyczny - jest bardziej jaskrawy, wyraźniejszy. Atrakcyjne, estetyczne opakowanie. Irytuje mnie jedynie długa szyjka buteleczki, ale jakoś to zniosę. Trwałość, przy tzw. suchej aplikacji, jest bardzo przeciętna, jednak rekompensuje to atrakcyjna cena: 1,55€. Myślę, że dam mu szansę bytu i zasili szeregi mojej 'lakierkowej' armii.
A jaka jest Wasza opinia o serii lakierów od essence? Lubicie, czy unikacie?

07 maja 2013

Niezwykłe zastosowania HERBATY

To prawdopodobnie jeden z najpopularniejszych napojów na świecie i chyba każdy z nas ma na stanie swojej kuchni choć odrobinę tej pospolitej, niemniej jednak cudownej rośliny.
Herbata towarzyszy mi codziennie, bez względu na czas i okoliczności, dlatego tym trudniej jest mi sobie wyobrazić, że mogłoby jej zabraknąć. Spożywam ją w różnorakich formach i postaciach: czarną, zieloną, rooibos, gorącą, schłodzoną, z lodem, cytryną, malinami itd. Wieczorem wypijam niemalże cały dzbanek i nie potrafię zastąpić tej tradycji niczym innym.
Zapewne nie odkryję Ameryki mówiąc, że poza tą oczywistą funkcją, herbata może również posłużyć do innych celów. Nie od dziś bowiem wiadomo, że teina świetnie sobie radzi z opuchlizną i bólem zmęczonych oczu. Ale czy pozostałe zastosowania są równie oczywiste? Oto moje subiektywne zestawienie najciekawszych propozycji.


Poparzenia słoneczne 
Aby złagodzić ból i pieczenie wystarczy przyłożyć kilka mokrych saszetek herbaty do skóry, np. twarzy. Jeśli miejsca poparzeń są bardziej rozlegle, można wrzucić je do wanny wypełnionej wodą i wziąć kąpiel. To powinno przynieść ulgę i zmniejszyć odczuwany dyskomfort. Tę samą sztuczkę można wykorzystać w przypadku podrażnień i pieczenia wywołanego poparzeniami roślinnymi lub po goleniu/depilacji. Herbata zdezynfekuje również małe ranki, powstałe w wyniku zabiegu.

Koloryzacja włosów
Jesteś zwolennikiem naturalnych zabiegów kosmetycznych? To coś w sam raz dla Ciebie! Z pomocą herbaty przywrócisz ciemny kolor włosom i zakamuflujesz pierwszą siwiznę. Zaparz trzy saszetki herbaty, dodaj po łyżeczce rozmarynu i szałwii a następnie odstaw na noc. Umyj włosy i zafunduj im płukankę lub spryskaj je obficie naparem. Nie spłukuj! Zawiń na głowie ręcznik a w razie potrzeby powtórz czynność.

Herbaciany samoopalacz
Jeśli w szybki i bezpieczny sposób chcesz nadać skórze subtelnej i zdrowej opalenizny, zaparz dwie szklanki mocnej, czarnej herbaty. Schłodzony napar przelej do butelki ze spryskiwaczem i rozpyl go na czystej, suchej skórze. Pozostaw do wyschnięcia i ciesz się efektami.

Sposób na czyraka
Przyłóż na noc do miejsca, w którym wystąpiło ropne zapalenie okołomieszkowe, mokrą torebkę herbaty i pozwól, aby roślina wysuszyła intruza.

Naturalny płyn do płukania ust
Mięta ma właściwości odkażające i przeciwbólowe, dlatego pomoże złagodzić bóle zębów i jamy ustnej. Zaparz łyżkę mięty (najlepiej świeżej) w szklance wody, dodaj odrobinę soli i wypłucz usta gorącym naparem.

Herbaciane tricki młodej mamy
Chcesz uśmierzyć ból brodawek związanych z karmieniem piersią? Wykonaj kilkominutowy okład z zimnych saszetek. Herbata przyjdzie również z pomocą Twojemu brzdącowi, kiedy będzie konieczność wyrwania ruszającego się mleczaka. Aby zapobiec krwawieniu dziąsła, przyłóż do niego mokrą torebkę. A jeśli Twój skarb wciąż skarży się na ból po szczepieniu, przytrzymaj ją delikatnie w miejscu ukłucia i czekaj aż płacz umilknie.

Pogromca śmierdzącego problemu
Dręczy Cię koszmar przykrego zapachu stóp? Mocz je codziennie przez 20 min. w mocnym naparze z herbaty.

Na pomoc roślinom
Jeśli chcesz, aby Twoja flora zyskała na bujności, poczęstuj ją od czasu do czasu herbatką. Paprocie i róże uwielbiają zawartą w herbacie teinę, dlatego wsyp do doniczki jej świeże liście lub fusy albo podlej roślinę naparem. Możesz również przed posadzeniem kwiatów położyć na warstwie drenażowej doniczki kilka saszetek herbaty. Zatrzymają wilgoć i będą stopniowo uwalniać składniki odżywcze.

Nie wiem jak Wy, ale ja z całą pewnością wypróbuję niektóre z tych idei. Oczywiście koncepcji wykorzystania herbaty jest znacznie więcej np. saszetki zapachowe, środek czyszczący do luster, drewnianych mebli i podłóg lub farbujący tkaniny. Jak widać, ludzka fantazja i kreatywność nie zna granic i bardzo mnie to cieszy, ponieważ może to pozytywnie wpłynąć na jakość naszego życia i środowiska. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Stosujecie naturalne zamienniki w życiu codziennym? A może macie zamiar? Znacie inne nietypowe zastosowania herbaty?

05 maja 2013

Weekendowe pogadanki + nabytki

Choć weekend jeszcze nie dobiegł końca, to przypisane mu zakupowe wojaże z cała pewnością tak. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Mamy niedzielę a w Niemczech niedziela jest dniem zamkniętym, co oznacza, że wszystkie sklepy i centra handlowe są nieczynne. Właściwie nie przeszkadza mi to, tzn. już mi nie przeszkadza. W początkowych fazach mojego pobytu na terenie Niemiec było to dość niewygodne. Przyzwyczajenie brało górę. Permanentnie o tym zapominałam i w konsekwencji zostawałam bez podstawowych zakupów. Ponadto niedziela stała się okropnie nudnym i bezproduktywnym dniem, którego z czasem zaczynałam coraz bardziej nie lubić. Nawyk niedzielnych zakupów, który nabyłam w Polsce, stał się już swego rodzaju zwyczajem, żeby nie powiedzieć tradycją. Niby nic w tym dziwnego, bo to przecież jeden z nielicznych dni, kiedy mamy czas na tego typu przyjemności, wiec tym trudniej było mi przywyknąć do nowych warunków. Ale jak to mówią: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nauczyłam się celebrować ten dzień i wykorzystywać go w bardziej przyzwoity i pożyteczny sposób. Moje bolączki ustąpiły a niedzielę zaczęłam postrzegać, jako dzień poświęcony wyższym celom, dzięki czemu moje życie zyskało tylko na wartości. 

Korzystając jednak z wolnej soboty postanowiłam w końcu zmaterializować zawartość karty upominkowej w Douglasie, którą dostałam (o zgrozo) ponad dwa miesiące temu, jako upominek urodzinowy. Podreptałam wiec do największej filii, jaką znam w centrum miasta i kręciłam się po niej bez celu ponad dobrą godzinę. Ponieważ moje zakupowe zamiary były bliżej niesprecyzowane, nie potrafiłam podjąć decyzji, co trafi do mojego koszyka. Ostatecznie zdecydowałam się nie szaleć i ograniczyć do podstawowych a co najważniejsze przydatnych i najczęściej stosowanych produktów, co by później nie zalegały w zakamarkach łazienkowej szafki, która i tak pęka już w szwach od nadmiaru upiększaczy. 


1. Delikatna pianka myjąca do twarzy, Douglas
2. Krem do twarzy anti-age z kwasem hialuronowym, Carelove by Douglas
3. Krem do rąk i paznokci z masłem shea, Moisturising by Accentra

Przyznam, że łatwo nie było. Zewsząd kusiły i podsycały moją maniakalną żądzę wszelakie mazidła, pachnidła i fantazyjne opakowania. Byłam jednak twarda i zwyciężyłam ten bój, z czego jestem bardzo dumna.
Czy Wy jesteście równie łasi na drogeryjne produkty? Jak sobie z tym radzicie?

02 maja 2013

VICHY Normaderm ANTI-AGE

Przeciwzmarszczkowy krem zwalczający niedoskonałości skóry

Dla kogo? Dla osób, które chciałyby jednocześnie walczyć z niedoskonałościami skóry i redukować pierwsze oznaki starzenia.
Pierwszy przeciwzmarszczkowy krem zwalczający niedoskonałości skóry z LHA i Witaminą C*, odpowiedni nawet do skóry wrażliwej.

Skuteczność: Po 30 roku życia na skórze tłustej i/lub skłonnej do niedoskonałości wciąż mogą widnieć niedokoskonałości, błyszczenie, zaczerwienienia, rozszerzone pory. Jednocześnie mogą się już pojawiać pierwsze zmarszczki. Skóra wymaga wówczas specjalnej pielęgnacji o podwójnym działaniu: zwalczającym niedoskonałości oraz redukującym zmarszczki. Odkryj na swojej skórze skuteczność połączenia kwasu LHA o dzialaniu złuszszającym i WItaminy C* o właściwościach przeciwstarzeniowych. Niedoskonałości są zredukowane, zmarszczki ulegają zmniejszeniu. Twoja skóra staje się widocznie zdrowsza.
* Pochodna Witaminy C

Dawkowanie: Nakładać krem ​​codziennie rano i/lub wieczorem, na czystą i osuszoną skórę twarzy. Omijać okolice oczu.

Tolerancja: Zawiera Wodę Termalną z Vichy. Nie powoduje zaskórników. Hipoalergiczna formuła odpowiednia do każdego rodzaju skóry, nawet do skóry wrażliwej. Testowany na skórze wrażliwej.
Przyjemnosc: W wielu przypadkach konsystencje kremów przeciwzmarszczkowych są zbyt bogate i zbyt ciężkie, aby mogły być stosowane przez osoby o skórze mieszanej lub tłustej. Dlatego też Vichy stworzyło świeżą, nietłustą konsystencję, która nawilża skórę i odmienia ją każdego dnia.






Z wiekiem moja cera stała się delikatniejsza i bardziej podatna na działanie czynników zewnętrznych. Być może jest to skutek niewłaściwej pielęgnacji i obciążania jej wszelkiego rodzaju specyfikami z pudrem matującym na czele? Wbrew naturze, jako nastolatka nie miałam problemów z niedoskonałościami skory, ale problem i tak mnie dosięgnął - po okresie dojrzewania. Jestem posiadaczką cery mieszanej z tendencją do wyprysków, krostek i zaskórników a dodatkowo moja skóra potrzebuje pielęgnacji przeznaczonej dla osób po 25 roku życia. Nie łatwo jest mi dobrać odpowiednie produkty, które sprostają moim potrzebom. Dlatego pojawienie się na rynku nowego kremu 2in1 od VICHY Normaderm, który idealnie wpasował się w zakres moich wymagań, wywołało błysk w moich oczach. Od pierwszej chwili wiedziałam, że produkt trafi na półkę mojej łazienki i miałam nadzieję, że zatrzyma się tam na dłużej. Muszę jednak podkreślić, że moje twarzowe nieprzyjemności nie są szczególnie uporczywe i liczne.





Plastikowe, elastyczne opakowanie w formie tubki z nakrętką, co nie do końca musi być praktyczne. Osobiście wolę zamknięcia na zatrzask, ponieważ irytują mnie pościgi za uciekającą częścią opakowania – złośliwość rzeczy martwych. Zużycie kosmetyku do tzw. ostatniej kropli jest raczej niemożliwe bez rozcięcia opakowania. Proste, estetyczne, higieniczne. Plus za mały otwór, który sprawia, że krem nie wycieka oraz nie oblepia zakrętki.

Punktacja: 3,5/6





Konsystencja – zbliżona do lotionu, delikatna, gładka, nietłusta.
Kolor – pastelowy odcień zieleni.
Zapach – delikaty, przyjemny, krótkotrwały, zbliżony do pozostałych kosmetyków z serii VICHY  Normaderm.

Punktacja:  5,5/6





Stosowanie kremu nie sprawia żadnych trudności. Równomierna, zręczna i płynna aplikacja. Kosmetyk sprawnie i szybko wnika w skorę. Nie pozostawia tłustego filmu. Mały otwór w tubce pozwala na precyzyjne dozowanie wedle potrzeby. Nie lepi i nie roluje się.

Punktacja:  5,5/6






Zużyłam dwa opakowania. Każde z nich wystarczyło mniej więcej na 2-3 miesiące – uważam, ze to dobry wynik. Krem stosowałam na noc a na dzień sporadycznie w chwilach nieprzytomności umysłu.
Po nałożeniu cera staje się przyjemnie gładka, sprężysta, delikatnie napięta i odprężona. Krem daje wrażenie nawilżenia, ale jest to odczucie doraźne. Nie podrażnia, nie wysusza, nie ściąga i co najważniejsze nie zapycha, czego trochę się obawiałam. Mam wrażenie, że delikatnie rozjaśnił moją cerą, ale nie wyrównał jej kolorytu. Nie zauważyłam również żadnego pozytywnego, czy też negatywnego wpływu na moje pierwsze oznaki starzenia. Osoby, którym zależy na efekcie matu, będą zawiedzione – krem nie spisuje się w tej dziedzinie. Ograniczył powstawanie krostek i innych tego typu niespodzianek, ale nie wyeliminował problemu. Marnie radził sobie z redukcją obecnych już niedoskonałości, ale tu jak zwykle nie zawiódł mnie specyfik z Biodermy. Właściwie niczym nie wyróżnił się pośród pozostałych kremów w tej kategorii. Z braku laku może jeszcze do niego wrócę, ale szału nie robi.

Punktacja: 4/6





Aqua/ Water, Alcohol Denat, Glycerin, Dimethicone, Pentaerythrityl Tetraethylhexai\Joate, Peg-20 Stearate, Cetyl Alcohol, Nylon-12, Paraffin, Silica, Kaolin, Cl19140, Ci42090, Glyceryl Stearate, Zinc Gluconate, Glycolic Acid, Triethanolamine, Dimethiconol, Tocopheryl Acetate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Chlorphenesin, Ascorbyl Glucoside, Capryloyl Salicylic Acid, Tetrasodium EDTA, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum





4,5/6


Pojemność:  50 ml
Cena: ok. 16 € / 65 zł